sobota, 1 grudnia 2012

AU PAIR!

Czytając opis agencji, rozmawiając z ludźmi w agencji wydaje się, że jest to niezapomniana idealna i  pozytywna przygoda. Moim zdaniem los au pair jest zależny jak los na loterii. Wpływa na to wiele czynników, ale na wiele z nich sama masz wpływ. Tak jak w loterii wybierasz liczby, tak w programie dopasowujesz do siebie rodzinę goszczącą. Zazwyczaj sugerujesz się lokalizacją. Bo kto chciałby mieszkać w nudnym Ohio (chyba tylko ja i Natalii). Każdy stawia na NYC, Miami, L.A. Czasami mamy rozdarte serce, bo rodzina wydaje się być mega w porządku, obiecuje wiele, ale wiek dzieci nam nie odpowiada. Szukamy dalej.... po pewnym czasie zmieniamy strategie i wtedy stawiamy tylko na wiek dzieci lub tylko na lokalizację. Często po prostu tych dwóch nie da się połączyć. Jest oczywiście grupa ludzi, która nie ma nic przeciwko lokalizacji ani nic przeciwko malutkim dzieciaczkom lub nastolatką. Wybierając małe dzieci należy liczyć się z tym, że jest to mega odpowiedzialność, poza tym strasznie dużo pracy. Małe dzieci często mówią niewyraźnie (problem z dogadaniem), średnie dzieci często są strasznie niegrzeczne i nie można ich ogarnąć (zwłaszcza jak ma się więcej niż 1). No i te ostatnie czyli duże dzieci (nastolatkowie).


 Najwięcej mogę się wypowiedzieć w kwestii tej ostatniej grupy. Strasznie bałam się... sama jak byłam w gimnazjum to dałam mamie ładnie popalić. A tu 2 obcych dzieci, rozmawiająca po angielsku, z humorami? Chłopca się tak nie bałam jak dziewczynki (wiecie jak to nastolatki ). Na szczęście okazało się zupełnie inaczej. Helena jest mega pozytywną osobą! Śmiało mogę powiedzieć, że jest moją ulubioną amerykanką!
Z młodym nie jest już tak easy. Ogólnie jest chłopak ugodowy, tylko czasem muszę mu coś mówić 3 razy - ale w końcu robi to.

Takie starsze host dzieciaki mają swoje wady i zalety.

Zalety:

Jak czegoś nie wiem, nie rozumiem - tłumaczą, wyjaśniają mi bez problemu. Czasami siadam z młodym przed Tv i piszę słówka a on mnie uczy jak ładnie i poprawnie wymawiać. Zabierają mnie w miejsca, które dobrze znają i lubią (mam na myśli głównie miejsca gdzie można coś zjeść).

Wady:

Poza komputerem nie potrzebują nic.

Co za tym idzie? Nic nie chcą robić, nigdzie nie chcą iść.. (poza wypadem na lunch) ani kino, ani kręgle... nic! Dzięki czemu ja mam strasznie duuuuuużo wolnego czasu. Wczoraj np miałam go tyle, że obejrzałam na abc family 4 świąteczne filmy :)

Od czwartku Helena była chora (miała straszną chrypę i średnio się czuła). Spędzała głównie czas na odpoczynku w swoim pokoju (czyt. na kompie). Co jakiś czas sprawdzałam czy wszystko gra. A tak sama siedziałam na kompie lub przed TV. A że mam super host dzieciaki Helena zrobiła mi pyszną herbatę =]


Mimo wszystko czasami chciałabym się pobawić, porobić jakieś prace plastyczne. Ostatnio miałam nawet okazję. Młody szedł na urodziny do kolegi i stwierdził, że kartkę zrobi sam. Stwierdziłam, że też zrobię dla jakiejś mojej kumpeli. Z tej okazji za 8$ kupiłam kolorowe kartki i nowe pisaki. Po czym młody wziął białą kartkę, czarny pisak i napisał HAPPY BIRTHDAY!

Ale wiadomo są różne przypadki, różni ludzie i różne dzieci, więc wiecie ;)

Babcia pod jednym dachem z au pair!



Czytając blogi i rozmawiając z moją kumpelą doszłam do wniosku, że nie ma nic gorszego niż BABCIA! Tak się składa, że mama hosta przyjechała w niedziele i została z nami (jeszcze jest, ale dziś wyjeżdża). Jak to przystało na au pair poszłam się ładnie przywitać z gościem. Powiedziałam "Witam, jestem Sylwia bardzo milo mi Cię poznać". Na co babcia wyciągnęła swoją rękę, podała mi i słowem się nie odezwała. Pomyślałam sobie "będzie kiepsko!" ale myliłam się. Babcia okazała się mega pozytywną osobą! Średnio 3 razy dziennie robię jej herbatę i z nią rozmawiam, tzn. głównie jej słucham. Mówi max niewyraźnie.. zazwyczaj rozumiem tylko 40 - 50% tego co do mnie mówi. A że głównie opowiada mi historię życiowe, a ja jestem dobrą aktorką czasami powiem "wow, aha, ok, yhy.... a i się zaśmieje jak trzeba!". Doszłam do wniosku, że tak będzie dużo łatwiej niż co chwilę pytać "What's mean?", "What is?", "Could you repeat, please?", "I don't understand". Sama hostka powiedziała, że ma problem ją zrozumieć (to co ja mam powiedzieć?) No to powiedziała babci, żeby mówiła do mnie wolniej, no a co mi po wolniej? może mówić szybko, byle wyraźnie! 

Każda au pair czeka z utęsknieniem na sobotę i weekend! Ale nie ja! Ja tam lubię tak samo sobotę jak inny dzień tygodnia! Każdą chwilę wykorzystuję jak tylko się da! Wracając do facebooka już mi przeszło! Co prawda nie wytrzymałam do czwartku, bo już w środę poprosiłam o hasło, ale już jest lepiej! Fejs jest ale, nie musi go być :) 

W styczniu wybieram się na darmowy kurs angielskiego za który dostanę aż 4 kredyty! Super sprawa bo w to miejsce mogę iść na jakiś jeden konkretny wart 500$. Do tego czasu poza siłownią nie mam żadnych planów! Dlatego w środę postanowiłam, że zabiorę się za realizację któregoś z punktów z mojej listy 100 things to do before I die. A że należę już do grupy trochę starszych nastolatków i już nie wszystko tak gładko i łatwo można zrobić, zabrałam się za Breakdance! Stwierdziłam, że zanim poszukam jakąś szkołę czy coś, sama coś ogarnę na YT. Jak mieszkałam w bursie chłopacy nauczyli mnie 2 mega prostych kroków.... ale to jest nic! Postanowiłam zacząć od czegoś prostego i doszlifować mój jeden krok. Okazało się również, że potrafię zrobić gwiazdę na jednej ręce o czym nie wiedziałam :) po całym dniu gimnastyki, próbach i ćwiczeniach... następnego dnia nie było na moim ciele miejsca, który by mnie nie bolało :/ Dlatego musiałam zrobić przerwę w dalszych ćwiczeniach :) mimo wszystko łatwo się nie poddam i dalej będę ćwiczyć (jak już przestanie mnie boleć :) ). 



Wracając do mojego wątku zakupowego.. ostatnio kupiłam sobie bluzkę.

Ohio State 8$ w Tj-Maxx'ie! Może i wygląda jak zwykła normalna bluzka ale dla mnie stała się ulubioną bluzką od dnia zakupu.


Na koniec mój ulubiony skecz :) 









9 komentarzy:

  1. No to trafiłaś na na prawdę dobre host dzieciaki! Jeśli chodzi o break dance nie trać nadziei a uda się osiągnąć wymarzony cel!

    Ka$ka

    OdpowiedzUsuń
  2. Co to za kurs? Jakaś specjalna nazwa/ program? Ja jestem w trakcie wyboru ale z tego co widzę za dwa kursy wyjdzie mnie ok 700$ a już nie mowie o biletach które kosztują mnie 23$ za każdym razem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Magda za dojazdy do szkoly płaca host rodzice :)
    Sylwio,Sylwio, Sylwio my wyciśniemy z Ohio to co najlepsze :)
    Odkryjemy wszystkie zakamarki, przejdziemy wszystkie rowy... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie w każdym przypadku. Moze to tez zależny od agencji. Pytałam koordynatorkę i powiedziała, ze jeżeli mam możliwość wzięcia kursów w szkole w pobliżu a z własnej woli wybieram na Manhattanie to płace za bilety. Chyba, ze mój "schedule" ogranicza mi wybór i nie mam innego wyjścia. Trochę tak jest bo nie mam samochodu i zostają mi tylko weekendy na szkole ale jestem prawie pewna, ze mi nie zapłacą.

      Usuń
  4. Uwielbiam czytać twoje takie informacje :P
    Babcie bywają czadowskie :D Ja kiedyś byłam w gimnazjum sama w Belgii u znajomych (na wakacje, żeby szkolić angielski) i ich babcia przyparła mnie do muru samochodem choć krzyczałam i waliłam :D Ale mialam sinika, a babcia oczywiscie nic nie zauważyła :D
    Fajna koszulka- ja tez lubie takie zwykłe, bo są do wszystkiego. I powodzenia w realizacji celów :P

    Co do "zrzucić kilogramy" to może się mierz- skoro chodzisz tak często na siłownie to możesz gubić w centymetrach, bo mięsnie zajmują mniej miesca, ale ważą więcej. Poza tym jednak dużo zalezy od diety- ja bardzo staram się nie jesc nic niezdrowego, ale wiadomo- mieszkam w domu z rodzicami i czasem bracia wpadaja to są różności. I nie zawsze mam czas zrobić coś specjalnie dla siebie. Największy sukces dla mnie to to że prawie do każdego posiłku jadam jakieś warzywo. Małymi kroczkami :) Jak dojdę do mojego pierwszego celu to może opiszę co robię, choć systemu mojego jedzenia chyba nikomu bym nie polecała- ale to ja znam najlepiej swój organizm i wiem kiedy chudne :)
    Ja po maturze biorę się za ćwiczenia i to porządni- teraz nie mam czasu chodzic ani na siłownie ani na basen :( W ogole zauwazylam, że chyba na żadnym blogu o dietkowaniu nie spotkałam się z osobą, która chodzi na basen w ramach ćwiczeń- dziwne, bo ja kiedyś bardzo schudłam jak chodziłam raz w tygodniu i ograniczyłam jedzenie. Więc chyba moge polecić :P

    Ale się rozpisalam- ale taka już gaduła ze mnie :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale się cudownie czyta! Widzę, że rodzina trafiona!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze trafiłaś i już :)
    Wg mnie każdy podświadomie patrzy na lokalizację, nie ukrywam, że dla mnie to było ważne, ale nie najważniejsze.
    Ja chciałam dzieci starsze, nawet nastolatki, byleby nie małe berbecie w pieluchach bo opiekowałam się takimi i wiem jak jest ciężko :D

    OdpowiedzUsuń