No i od 8 znowu to samo - czyli szkolenie. Czyli głównie słucha teoria. Zagrałyśmy też w aubingo (chyba tak było|). Nie wiem czy wiecie jak gra się w bingo ( ja nie wiedziałam). Na kartce są napisane różne wyrazy/ każdy ma inne, czasami się powtarzają. Chodzi o to, że czyta ktoś pytania a Ty musisz na tej kartce zaznaczyć poprawna odpowiedź, której oczywiście czasami nie masz na kartce. Kto pierwszy skreśli wszystkie odpowiedzi na kartce krzyczy aubingo i dostaję nagrodę. Nie wiem czy jakoś sensownie to napisałam, ale dziewczyny w nagrodę dostały kaczuszkę do kąpieli a inne naklejki z dynią. Czyli jak widać jest o co walczyć :P
Dziś był niby super lunch ale nie do końca, była pizza i lasagne. Lasagne była w miarę ok ale pizza zajeżdżała anyżem:/ wyobrażacie jeść sobie pizze z peperoni i anyżem - coś strasznego. A oczywiście jak to na nas przystało zamówiłyśmy dodatkowo keczup. Chociaż ich keczup jest beznadziejny - Heinz czyli kwaśność jak nie wiem.
Później dostałyśmy 5min na wymianę maili i danych do fejsa. Kto nie zdążyl musiał iść tańczyć. tAK TAŃCZYĆ!! Później znów chcieli, by ktoś zatańczył a że nikt nie chciał sami namawiali do tego. A wyglądało to tak:
impreza na szkoleniu
Oczywiście film prywatny, nasłuchałam się o tym, ze w USA jeśli udostępnisz czyjeś zdjęcia lub film może spotkać Cię niemały problem. Wiem, ze wiele au pair wrzuca na fejsa swoje dzieci - ale po co kusić los. Jeśli, ktoś nie będzie mógł odtworzyć filmu, napiszcie to jakoś to zmienię :)
Czekanie na rodzinę. To jest chyba najgorszy moment u każdej au pair. Każda jest zdenerwowana i zestresowana. Te, które lecą samolotem czekają na busa a te, które są z fioletowej grupy, czyli NY,NJ- czekają na odbiór osobiście. Nie macie pojęcia jak wchodzi, któraś z opiekunek - napięcie jak nie wiem i każda się stresuję, że przyszła po nią. Wszystkie potem wyglądają i zazdroszczą a zarazem są zdenerowane tak samo jak ta co idzie do hostów. Co zrobić, jak się przywitać o czym z nimi rozmawiać to są główne problemy, które nurtują każdą au pair zanim spotka się z hostami.
Z takich ważniejszych rzeczy:
w USA jest strasznie chlorowana woda. Jak pierwszy raz weszłam do wanny i odkreciłam wodę miaąłm wrażenie, że jestem na basenie. A co za tym się kryje?! w moim przypadku strasznie szybko przetłuszczają się włosy i różnie niedoskonałości na twarzy :(
A tak poza tym w Hiltonie na samej górze jest SKY ROOM- nikt poza nami tam nie był :P jak jest ładna pogoda to nawet widać Manhatan - dlatego jak ktoś będzie polecam.
Jak będziecie na szkoleniu nie bójcie się tego kim jesteście. Chodzi mi o to, że nie macie pojęcia albo macie :P jak w niektórych momentach fajnie jest pogadać z kimś po polsku. Bo co mi za różnica czy ja pogadam z rodaczką po angielsku czy z innego kraju. Na szkoleniu spotkałam się z tym, ze polka mówiła do mnie głównie po angielsku. Ja rozumiem, że jedziemy uczyć się angielskiego ale od 2 zdań po polsku zaraz nie zapomnisz 2 po angielsku.
W następnym poście opowiem o moim genialnym locie, pierwszym spotkaniu i willi w której mieszkam, której może mi pozazdrościć sam David Beckham ;)