Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiza. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 lipca 2014

Wakacje na Jamajce bez wizy, huh?!



linki
http://www.ice.gov/sevis/travel/faq_f2.htm

http://www.visaservices.duke.edu/TravelContiguousTerritory.html



Po przylocie do USA na lotnisku zabrano mi karte i94 i nie dostalam nowej. Na szczescie to uczelnia wyjasnila mi, ze nowa musze sobie sama wydrukowac, bo juz nie bawia sie w papierowe na lotniskach...

link:
http://www.cbp.gov/travel/international-visitors/i-94-instructions


Przepraszam was za jakosc filmiku i ze tak mnie ucielo, ale na wakacjach popsul mi sie komp i w baaardzo roboczych warunkach przyszlo mi pracowac :/


buuuziaki :*

środa, 12 września 2012

wiza part 2.

zacznę od najważniejszej informacji a mianowicie dostałam wczoraj wizę :) cieszę się przeogromnie ale od początku..


po 1. tak jak pisałam wcześniej skype i chat to ściema! Dzwoniąc przez skype nie możesz dodzwonić a przez chat nie możesz się umówić tylko konsultant podaje nr. pod który musisz zadzwonić aby się umówić na potkanie.

po 2. 3 razy dzwoniłam do ambasady bez skutku. 1 raz coś mnie rozłączyło, drugi tak samo natomiast 3 rozmowa była ok. Trwała jakieś 15min a następnie pani zapytała
-kiedy dokonała pani płatności za wizę?
- wczoraj,
- o jakiej godzinie?
-12 ( a jak dzwoniłam była 10.00)
- w takim razie nie może pani się umówić wcześniej niż o 12.00!

i tak o to musiałam dzwonić po raz 4!! No ale na szczęście 4 kontakt był już udany!

Ambasada - byłam tam pół godziny przed czasem, długa kolejka i każdy się stresował.
Gdy weszłam do środka zabrali mi telefon, perfumy a wodę kazali wyrzucić. Czułam się jakbym już miała lecieć samolotem. Oczywiście bramka, rentgen torby i jej przeszukiwanie - wiem, że to standardowa procedura ale głupio się czułam, pełno ludzi tysiąc pytan nikt nic nie wie... chaos. Poszłam dalej cały czas bałam się, że coś z moimi dokumentami będzie nie tak... w następnym pomieszczeniu nakleili naklejkę na paszport i dokumenty i kazali iść dalej. Czekałam na odciski palców, dostałam nr i czekałam.. to było najgorsze - stres jak na obronie. W takich poczekalniach uwielbiam rozmawiać z "starszymi " osobami tak i wtedy trafiła się miła pani na emeryturze, która była dogłębnie zapoznana z zasadami ambasady. Poinformowała mnie, że w internecie wyczytała, iż nie wolno zadawać żadnych pytań konsulowi, odpowiadać krótko i na temat i kategorycznie nie wolno się uśmiechać?! no ale ok!
Gdy wyświetlił się mój nr. ucieszyłam się, że idę do okienka w którym wydawał mi się być najsympatyczniejszy pan :) Oczywiście
- dzień dobry!
-dzień dobry :) - i już złamana najwazniejsza zasada bo się uśmiechnęłam

Krótkie pytania po angielsku
- po co chcę jechac?
- wiek host dzieci
- czy jestem w kontakcie z hostami
- i tylko zapytał czy lecę do Ohio?
każde następne pytanie zadawał w języku polskim a ja ciągle odp po angielsku :P  nie wiem dlaczego ale tak już mam, że choć jeden wyraz powiem po angielsku z automatu reszta też idzie po angielsku :P
on do mnie po polsku a ja po angielsku :P
Poinformował - "oczywiście dostaje pani wizę :)" !!
 Dał kartki z moimi prawami w Usa i życzył miłego lotu! :) woo... ale byłam happy, dopiero jak odeszłam od okienka zaczęłam się z siebie śmiać :P



a rozmowa wyglądała mniej więcej tak =] 




środa, 5 września 2012

Wiza

o tak, wiza...

Podobno jak przejdzie się przez całą papierologię w agencji  reszta to pikuś - niby tak, ale nadal jest kupa roboty.
Wypełnianie wniosku trwa i trwa, potem trzeba czekać na jakieś nr z USA aby dokończyć aplikację, potem zalogować się na innej stronie po to by wydrukować kwit do zapłaty. A zapłacić można w Banku Pocztowym a mianowicie ja myślałam, że to oznacza, że na każdej poczcie - ale nie!! Musiałam jechać 30km dalej do innego miasta bo na zwykłej poczcie nie wiedzieli co to jest. Zdjęcie wizowe - o godz. 09.00 poszłam zrobić zdjęcie aby szybko się tym wszystkim zająć i mieć z głowy a że pani fotograf była sama bo męża do pomocy nie było za zdjęciem czekałam do 11.00 a że pojechałam do fotografa w innym mieście czekałam w salonie fotograficznym :/

o 13.00 wróciłam do domu i zabrałam się za ładowanie zdjęcia i kończenie aplikacji a tu informacja, że zdjęcie w za dużym formacie!!! Myślałam, że wyjdę z siebie :/ Zdjęcie przerobiłam sama w paincie, ale po załadowaniu i zatwierdzeniu zrobiło się nie wyraźne. Zadzwoniłam do agencji (czyt. Prowork) i pani mi powiedziała, że w paincie to nie można i żebym wysłała jej tą fotke to ona ją zmniejszy w jakimś programie :) i czekam. Mam nadzieję, że nie będzie już żadnych przebojów z tymi dokumentami i że reszta pójdzie gładko. I dostanę wizę ! Nie wiem jeszcze jak będzie z odbiorem wizy bo podobno odbiera się osobiście albo w jakiś punktach wybranych ( na których oczywiście Konina nie ma). Kiedyś na czyimś blogu czytałam, że panie z agencji odbierały paszport i odsyłały. Pociesza mnie fakt, że już nie trzeba płacić za rozmowę z ambasadą tylko można już się umówić poprzez chat lub skype kontakt z ambasadą i to jest fajne :)

Mam już zdjęcie, może gdyby nie fakt, że wyszłam potwornie pokazałabym je wam :P