Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wycieczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wycieczki. Pokaż wszystkie posty
sobota, 6 sierpnia 2016
Hiking w Ohio
Ohio to nie tylko pola jak każdy sobie to wyobraża. Ohio to także piękne miejsca na relax w weekend.
czwartek, 12 listopada 2015
czwartek, 22 października 2015
wtorek, 30 czerwca 2015
niedziela, 5 października 2014
Wakacje na Jamajce

Rady dla osob, ktore wyjezdzaja na Jamajkę:
1. Nie wymieniajcie US $ na Jamajskie. Dolary U.S. maja wieksza wartos na Jamajce, a jak wymieniacie pieniadze stosunek jest 1:1 i 10$ prowizji za wymiane.
2. Nie wynajmujcie samochody. Jamajczycy jezdza OKROPNIE, panuje ruch lewostronny, nikt nie przestrzaga zasad ruchu drogowego i wiecznie na siebie trabia.

3. Jest bardzo niebezpiecznie, nie chodzcie nigdzie sami, a juz na pewno noca. Na plazy siedziala z nami ochrona.
4. Na kazdym kroku beda was zaczepiac i pytac o kupno czekogolwiek. Wyludzaja pieniadze na kazdym kroku, nawet jak wskaza wam droge chca za to $$.

5. Jamajka nie jest tansza niz US. ceny w restauracjach i sklepach sa praktycznie jak w USA.

6. Jako turysci bedziecie naciagani. Poplynelismy lodka za 35$ na rafe a osoby ktore z niami jechaly wytargowali 15$.
UWAZAJCIE na oszustow. Koles wzial od nad 40$ za transport do restauracji lodka, w obie strony. Poczym odplywajac krzynal do nas, ze po nas nie wroci bo prad jest za silny. Musielismy wziasc inna taxi i placic ponownie.
Co polecam:
1. Kawe z Blue Mountains - najlepsza kawa ever
2.Escoveitch
3. Sprobowac Jerk chicken

4. Kupic sobie taka koszulke:
5. Jechac do Rick's cafee

6. Napic sie Jamajskiego rumu

7. Miec ze soba duuuzo kasy.
8. Isc na reggae party :)

9. Nurkowac na rafie koralowej.
10. Kupic vodke na lotnosku, jest duuzo taniej.

11. Sprobowac lokalnych ryb i owocow.


12. Zabrac ze soba materac. Na Jamajce kosztuje 10-15$.
13. Nie zabierajcie ze soba zadnych owocow na droge. My mielismy banany i winogrono, wszystko nam wyrzucili.
14. Byc gotowym na sluchanie reggae i wachanie marihuany w powietrzu 24/h.

(Marihuana ponoc na Jamajce jest zakazana)
15. Na Jamajce mieszkaja sobie male zabki Puerto Rico tree frog. Sa malutkie, ale strasznie glosne! Pierwszej nocy chcieliemy isc do recepcji, by wylaczyli ten irytujacy alarm (tak to brzmialo) poczym sasiedzi uswiadomili nas ze to zaby!

16. Spotkacie tez inne gatunki.....

No i chyba tyle w temacie...
piątek, 12 września 2014
Camping time!!
Od kiedy tylko stopil sie snieg i z - 20 po 2 dniach w Cincinnati mielismy +25, tak praktycznie od tamtej pory slonce nie schodzilo z nieba. Jako ze zblizal sie dlugi weekend naszym planem byl wyjazd do Detroit. Tego miasta dla mnie nigdy za wiele :) ale ze moim znajomym nie pasowalo, a pogoda zapowiadala sie genialna, postanowilismy jechac pod namiot. Normalnie nie pamietam kiedy ostatnio bylam pod namiotem. Nate rodzice posiadaja doslownie wszystko, co jest potrzebne by taki wypad zorganizowac. Na poczatku chcialam jechac do Virgini, cos mnie tam ciagnelo pomimo, ze to jest 9h drogi. W koncu postanowilismy bujnac sie za rzeke, czyli do Kentucky. Kentucky bardzo mi sie podoba. Jest to bardzo piekny, zielony stan. Jak wyjezdzacie z Ohio i wjezdzacie do Kentucky to jak 2 inne swiaty. No ale do rzeczy. Spakowani i gotowi ruszylismy w droge. Juz po 15 min drogi z pieknego slonecznego dnia, wylonil sie on! deszcz... no moze nie desz, a ulewa. Tak jak nie padalo od x czasu, to tak wtedy musialo.
Po 2,5h drogi dobilismy do Red River George w Kentucky. Naszczescie tam nie padalo :) rozlozylismy namiot i przyszla ona, burza. Namiot byl na szczescie rozlozony, no ale Nate zapomnial ze spiwory zostaly na zewnatrz i tak burza je dopadla.
Nastepnego dnia wstalismy o 11, a burza jeszcze nie poszla spac. Pojechalismy pozwiedzac okoliczne sklepy, poszukac zlota i pokarmic kozy. Nate chcial jechac do domu, ale ja bylam na nie. Stracilicmy pieniadze na zupe i prowiant, wiec chcialam zostac mimo wszystko. Poznalismy sie z sasiadami (na placu tylko my mielismy namiot, reszta miala przyczepy campingowe) wiec pod ich dachem zrobilismy sobie ognisko i na kolecje mielismy hot dogi.
Nastepnego dnia bylo strasznie cieplo, wrecz goraco. Kolo naszego placu campingowego bylo zoo z wezami. Do teraz nie wiem czemu, ale poszlismy ogladac te gady.
Bylo tak goraco, ze caly czas mowilam do Nate, ze chce jechac nad rzeke sie wykapac.
Nate czekal na mnie w samochodzie, a ja poszlam po stroj kapielowy do namiotu. Wydawalo mi sie, ze uslyszalam grzmot. Odwrocilam sie w strone Nate, on pokazuje mi ok, bo znalazl swoj stroj w plecaku i wtedy jak burza nie zaryczala. Ogolnie to sytuacja byla kiepska, ale ze bylam na lekkim kacu, to sie po prostu smialam :) 2 min pozniej burza jakich malo. Najlepsze jest to, ze aplikacja pokazywala, ze jest slonecznie nawet gdy burza walila niesamowicie. Po godzinie gdy juz wszytsko przeszlo dalej chcialam jechac nad ta rzeke.
Po malej okolicznej wycieczce znalezlismy parking i poszlismy do miejsca znalezionego przez google. Ogolnie szlo sie tam szlakiem po gorach, a ze my szlismy sie kapac, mielsmy japonki. Nie musze mowic ze wlasnie padalo i jak wygladal szlak. Gdy doszlismy na miejsce, moglam juz z bliska zaoserwowac, ze zaraz bede sie kapac w brazowej wodzie. Coz, nic podczas tego wypadu nie szlo po mojej mysli. No ale to nie byl koniec... wchodze do wody, a ona miala bez kitu z 5stopni. Lodowka, jednym slowem. Gdy tam dojechalismy slonce zaszlo za drzewa wiec byl cien. Balam sie siedziec w tej wodzie, bo nie widzialam co w niej jest. Naogladalam sie tych wezy w tym zoo i moje przerazenie nie mialo konca. Oczywiscie po 5 min siedzenia w lodowatej wodzie na zlozonym materacu, zorientowalam sie ze powierze mi z niego uszlo... masakra. Nate podzielil sie ze mna swoim kolkiem. Odplynelismy doslownie 2 metrow od brzegu i porwal nas prad. Nawet stanac nie moglam, bo mnie od razu sciagalo. Po x czasu udalo nam sie dobic do brzegu, ale nasze rzeczy byly po 2giej stronie, wiec trzebabylo przejsc na drugi brzeg. Wtedy wlasnie woda porwala nas po raz 2. Bylam w brudnej, lodowatej wodzie i nie wiedzialam jak sie z niej wydostac, Po kolejnych probach udalo nam sie dobic do brzegu i juz nie dbalam nawet o to, ze nogi mialam zamoczone po kolana w mule, po prostu chcialam sie wydostac. Stwierdzilismy, ze juz mamy dosyc naszego super wypadu i jedziemy do domu. No ale nasza przygoda nie chciala sie jeszcze zakonczyc. 5 min od domu Syla dostala swoj pierwszy w zyciu mandat!
No coz jak widac nie zawsze w zyciu jest kolorowo. Jakkolwiek ta historia by nie zabrzmiala, pomimo tych wsyztskich przeciwnosci losu, mialam swietny ubaw. Czasami nie chodzi o pogode czy pieniadze, ale o ludzii z jakimi sie jest. Pomimo, ze padalo i nic nie szlo po mojej mysli mialam wielki fun, wspaniala przygodne i cudowne wspomnienia. Nasmialam sie niesamowicie. Bo czasami zamiast usiasc i plakac, ze cos nie idzie dobrym torem, powinnismy usiasc i sie smiac. Przynajmniej ja i moja mama tak robimy :)
Po 2,5h drogi dobilismy do Red River George w Kentucky. Naszczescie tam nie padalo :) rozlozylismy namiot i przyszla ona, burza. Namiot byl na szczescie rozlozony, no ale Nate zapomnial ze spiwory zostaly na zewnatrz i tak burza je dopadla.
Nastepnego dnia wstalismy o 11, a burza jeszcze nie poszla spac. Pojechalismy pozwiedzac okoliczne sklepy, poszukac zlota i pokarmic kozy. Nate chcial jechac do domu, ale ja bylam na nie. Stracilicmy pieniadze na zupe i prowiant, wiec chcialam zostac mimo wszystko. Poznalismy sie z sasiadami (na placu tylko my mielismy namiot, reszta miala przyczepy campingowe) wiec pod ich dachem zrobilismy sobie ognisko i na kolecje mielismy hot dogi.
Nastepnego dnia bylo strasznie cieplo, wrecz goraco. Kolo naszego placu campingowego bylo zoo z wezami. Do teraz nie wiem czemu, ale poszlismy ogladac te gady.
Bylo tak goraco, ze caly czas mowilam do Nate, ze chce jechac nad rzeke sie wykapac.
Nate czekal na mnie w samochodzie, a ja poszlam po stroj kapielowy do namiotu. Wydawalo mi sie, ze uslyszalam grzmot. Odwrocilam sie w strone Nate, on pokazuje mi ok, bo znalazl swoj stroj w plecaku i wtedy jak burza nie zaryczala. Ogolnie to sytuacja byla kiepska, ale ze bylam na lekkim kacu, to sie po prostu smialam :) 2 min pozniej burza jakich malo. Najlepsze jest to, ze aplikacja pokazywala, ze jest slonecznie nawet gdy burza walila niesamowicie. Po godzinie gdy juz wszytsko przeszlo dalej chcialam jechac nad ta rzeke.
Po malej okolicznej wycieczce znalezlismy parking i poszlismy do miejsca znalezionego przez google. Ogolnie szlo sie tam szlakiem po gorach, a ze my szlismy sie kapac, mielsmy japonki. Nie musze mowic ze wlasnie padalo i jak wygladal szlak. Gdy doszlismy na miejsce, moglam juz z bliska zaoserwowac, ze zaraz bede sie kapac w brazowej wodzie. Coz, nic podczas tego wypadu nie szlo po mojej mysli. No ale to nie byl koniec... wchodze do wody, a ona miala bez kitu z 5stopni. Lodowka, jednym slowem. Gdy tam dojechalismy slonce zaszlo za drzewa wiec byl cien. Balam sie siedziec w tej wodzie, bo nie widzialam co w niej jest. Naogladalam sie tych wezy w tym zoo i moje przerazenie nie mialo konca. Oczywiscie po 5 min siedzenia w lodowatej wodzie na zlozonym materacu, zorientowalam sie ze powierze mi z niego uszlo... masakra. Nate podzielil sie ze mna swoim kolkiem. Odplynelismy doslownie 2 metrow od brzegu i porwal nas prad. Nawet stanac nie moglam, bo mnie od razu sciagalo. Po x czasu udalo nam sie dobic do brzegu, ale nasze rzeczy byly po 2giej stronie, wiec trzebabylo przejsc na drugi brzeg. Wtedy wlasnie woda porwala nas po raz 2. Bylam w brudnej, lodowatej wodzie i nie wiedzialam jak sie z niej wydostac, Po kolejnych probach udalo nam sie dobic do brzegu i juz nie dbalam nawet o to, ze nogi mialam zamoczone po kolana w mule, po prostu chcialam sie wydostac. Stwierdzilismy, ze juz mamy dosyc naszego super wypadu i jedziemy do domu. No ale nasza przygoda nie chciala sie jeszcze zakonczyc. 5 min od domu Syla dostala swoj pierwszy w zyciu mandat!
No coz jak widac nie zawsze w zyciu jest kolorowo. Jakkolwiek ta historia by nie zabrzmiala, pomimo tych wsyztskich przeciwnosci losu, mialam swietny ubaw. Czasami nie chodzi o pogode czy pieniadze, ale o ludzii z jakimi sie jest. Pomimo, ze padalo i nic nie szlo po mojej mysli mialam wielki fun, wspaniala przygodne i cudowne wspomnienia. Nasmialam sie niesamowicie. Bo czasami zamiast usiasc i plakac, ze cos nie idzie dobrym torem, powinnismy usiasc i sie smiac. Przynajmniej ja i moja mama tak robimy :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






.jpg)
