wtorek, 25 czerwca 2013

Washington DC.

Podczas tych 5 dniu wydarzyło się tyle rzeczy, że aż nie wiem od czego zacząć.

W piątek o 19.00 mieliśmy samolot do Washington'u. Po 22.00 byliśmy w hotelu Marriott. Chyba pierwszy raz w życiu miałam okazję, być gościem tego hotelu. Pokój miałam mieć z praktykantką hostki, ale ostatecznie wolny pokój dzieciaki dostały kilka pięter niżej i nie mogły być aż tak daleko same.
W sobotę rano, poszliśmy na śniadanie. Wszyscy w garniturach a Syla w adidasach :)
Po śniadaniu pojechaliśmy zwiedzać Washington. Pierwsze ciekawe miejsce, jakie Syla zobaczyła, była Ambasada Polski. I od razu rogal na papie :D










Poszliśmy później do galerii sztuki. Pan, który był z nami jest malarzem. W domu jest pełno jego świetnych arcydzieł. Swoją drogą ten pan, to ojciec jednego z moich kandydatów :D










młody jak zawsze najbardziej zainteresowany :D

Później chodziliśmy po okilicy. Miałam okazje zobaczyć Indyjskie wesele.


Mieliśmy rezerwacje na kolację, na 19.30. Pojechaliśmy do bardzo ekskluzywnej włoskiej restauracji.



Staliśmy i czekaliśmy na znajomych hostki. Wszystko ładnie pięknie, tylko ona powiedziała, że "tego" chłopaka poznam w niedzielę a on przyszedł w sobotę! Jak tylko go zobaczyłam, papa mi się uśmiechnęła. Bardzo przystojny :D Wiedząc, że hostka chce mnie z nim "zesfatać" zachowywałam sie jak dzikus. Nie wiedziałam co mówić, robić.. wręcz zaczęłam go unikać. Na neiszczęśnie hości mi to uniemożliwili, bo usadzili go naprzeciwko mnie. Hostka mu powiedziała, że jestem z PL i pomagam jej przy dzieciach. A on na to: "I know, au pair".
yyy... ok!
Hostka jeszcze dodała, że przyjechałam sie tu nauczyć angielskiego i on musi dużo ze mną rozmawiać, bo muszę dużo ćwiczyć.
Myślalam, że się zapadnę pod ziemię. Rozmowa jakoś się toczyła, osobiście uważam, że bardzo w porządku koleś. Zostaliśmy zmuszeni do wspólnej fotki. Zapytałam go gdzie są dobre imprezy w Washingtonie, bo chce iść z Juli (praktykanta), powiedział, że jest bardzo dużo. Potem powiedział, że zabrałby nas gdzieś ale idzie na imprezę urodzinową. Później wszyscy się zapytali, kiedy pójdziemy na balety. Ja mówię, że chcemy iść gdzieś dzisiaj.. a wszyscy z Michael'em? było mu głupio i powiedział, że jak chcemy to możemy z nim iść. Powiedziałam, że on ma swoje plany i że pójdziemy gdzieś same..... no niestety nie było tak łatwo jak się wydawało...
Jak już wszyscy pojechali i zostałam ja z Juli i Micharl'em powiedziałam, żeby się nie przejmował i sobie poszedł z kumplami. Ja pojadę gdzieś z Juli a jutro wszystkim powiemy, jak było super i jaki jesteś ekstra. Powiedział, że nie można tak ( jasne, Amerykanin :P ) i że bardzo chce nas zabrać.

No to pojechalim... my mieliśmy tylko karty, więc on płacić za taxi. Akurat tego dnia w Washingtonie była parada homoseksualistów. Wszędzie pełno, pełno ludzi. Staliśmy przed jakąś dziwną imprezą 10 min w kolejce. Po wbiciu do środka, nie miałam wątpliwość co do określenia "dziwne". Pełno wiary, stoliki piknikowe i możliwość kupienia piwa. Ani muzyki, ani TV tylko hałas i dym papierosowy. Praktycznie nikogo nie słyszałam. Poznałam jego kumpli, 2óch z Włoch i jeden Amerykanin z babcią z PL. Jedyne co umiał powiedzieć to, "duże piwo" pomimo, że był juz wcześniej w PL.
 Jak zawsze nie znam imion nikogo, nie mam w ogóle głowy do imion - bez kitu. 3 dni zapamiętywałam imię Juli a chodziłam z nią na balety i spędzałam z nią najwięcej czasu:

Jako ciekawostkę powiem wam jaki mam dobry bajer. Chyba z każdym kolesiem, dostłownie z każdym to przerabiałam i zawsze działa, jako temat do rozmowy. Mianowicie piłka nożna. Każdy facet zna się i jara pilką ( no prawie każdy). Jak zastaje cisza, facet pierwsze co pyta to o piłkę. A że ja byłam kiedyś cholernie zakochana w Beckhamie to dzięki i dla niego oglądałam prawie wszystkie mecze. Teraz też chętnie oglądam mecze i wiem, co i jak się dzieje. Faceci mogą gadać o tym godzinami a i ja mogę się popisać znajomością piłki : ) w każdym razie Polecam :D

Po tym jakże miłym posiedzeniu udaliśmy się do "normalnego klubu" tam oczywiście przezajekurwabisty chuj na bramce, powiedział, że na dowód polski mnie nie wpuści i mam mu pokazać paszport. Oczywiście Syla paszportu nie miała i chuja co weszła na balety.

I pojechalim do domu....

później jak się okazało Michael jest gejem..............


C.D.N.



10 komentarzy:

  1. Mi się Washington DC kojarzy z takim official, nudnym miastem... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak miałam, aż tutaj przyjechałam i jest genialny. Nie zamieniłabym go na NYC

      Usuń
  2. hahahahahaahaha biedna xd

    OdpowiedzUsuń
  3. po takim zakończeniu nie mogę się doczekać kolejnej części ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też!
      wiadomość, że jest gejem, wbiła mnie w fotel :)))

      Usuń
  4. hahaha. Tego sie nie spodziewalam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. hahahahahha no to nieźle :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobra koniec koniec przerwy - opisuj co dalej ! Powiedział Ci że jest gejem czy to tylko jakiś bajer był ?Ale jestem ciekawa- prawie jak byś jakąś książkę pisała ;)

    OdpowiedzUsuń