Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cincinnati. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cincinnati. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 sierpnia 2016

Hiking w Ohio

Ohio to nie tylko pola jak każdy sobie to wyobraża. Ohio to także piękne miejsca na relax w weekend.


środa, 3 września 2014

Gala z Lechem Walesa

         Jakies 2 miesiace temu jedna z moich znajomych zapytala, czy chce isc na gale z Lecham Walesa za 200$. Moja reakcja byla oczywista, ze nie wydam przeszlo jedna tygodniowke, by zobaczyc sie z prezydentem. Nawet nie wnikalam jaka gala co i jak. Juz kiedys sie spotkalismy w Koninie i uznalam, ze mam to juz odhaczone. Jednak 3 tygodnie temu moja hostka zapytala, czy nie chce isc na gale. Powiedzialam, ze chcialabym ale nie dam 200$, wiec hostka zaproponowala, ze ona moze dac bilety dla mnie i dla Nate. Wymogiem byla dluga suknia i garnitur. Pierwszy raz mialam na sobie tak elegancka dluga suknie. Na szczescie udalo mi sie ja wyhaczyc na promocji w Macy's za 25$ :D
       23 sierpnia o godzinie 18 pojechalismy do Freedom Center w downtown Cincinnati. Na samym wejsciu wielka sciana na ktorej ludzie robili zdjecia jak jakies wielkie gwiazdy.


(oczywiscie tego dnia wlosy nie chcialy ze mna wspolpracowac ) 


Pierwszym etapem gali byl koktajl party. Kazdy rodzaj alkoholu, kazdy rodzaj drinka za darmo. Nawet jak czegos nie znalismy z Nate, barmanka nam mowila "jest za darmo, jak nie bedziecie smakowac to dam wam inne". Na samej gali bylo 650 osob. Okragle stoly, pokryte bialymi obrusami na ktorych byly swierze kwiaty. Kazdy mial juz przypisany stol i miejsce. Razem z nami siedzialo 8 polskich chlopakow. Jeden z nich nawet mi opowiedzial, ze tez mial au pair jak byl maly. Teraz ona jest ksiegowa w jakims banku w Cincy i odwiedza ich w prawie kazdy weekend. Na sali znajdowala sie scena i 3 wielkie telebimy, pierwszy raz moglam poczuc jak to wszystko wyglada od kuchni, nie juz tylko z TV. Cala gale prowadzil prezydent Freedom Center oraz aktorka Alfre Woodaed.


Jedzenie bylo oczywiscie cudowne, caly czas kelnerzy donosili wino. Nastepnie wyswietlono film przedstawiajacy osobe Lecha Walesy. Przez caly tydzien tez bylo mozna w kinach zobaczyc film Lech Walesa MAN OF HOPE. Nastepnie Wreczono prezydentowi nagrode the International Freedom Conductor Award


Podczas tej gali wreczono rowniez nagrode dla Nelsona Mandeli, ktora odebral jego wnuk. Cala impreza trwala do 10. Milo bylo uslyszec polski hymn i przedstawic Nate troche polskiej historii.


piątek, 13 czerwca 2014

Syla ukoczyla High School!

Tak sie stalo, ze 12 czerwca ponownie, oficjalnie ukonczylam High School, woohoo!!
Zdalam ponownie mature, woohoo!! Math, Social Studies, Language Arts i Science.

Nie byo lekko, ale oplacalo sie. Teraz oficjalnie moge wam sie przyznac, ze jestem studentem Universytetu of Cincinnati :)


wtorek, 28 stycznia 2014

Hey!!

Witam was po chyba najdłuższej przerwie... trochę mi zeszło. Ogólnie plan był by zawiesić działalność i dać pisaniu odpocząć, jednak dostałam od was dużo emaili oraz wiadomości na moim facebooku - co bylo bardzo miłe /\  poproszono mnie abym nie zamykała a pozwoliła chociaż poczytać co już zostało tutaj powiedziane, więc zgoda :)

Mimo to myślę, że raz na jakiś czas coś do was napiszę, filmy wrócą do siebie w najbliższym czasie//
Czemu mnie nie było? hmmm, myślę że nieważne co powiem i tak to nic nie zmieni [] Google+ zmusił mnie do podania swojego prawdziwego imienia i nazwiska, przez co odnalazło mnie pare znajomych osób na YT, co mnie bardzo zszokowało i zmusiło do tego posunięcia.  Nie zastanawiałam się nad tym długo, tylko od razu to zrobilam, nie przemyslałam i filmy z YT usunęłam na amen. Są w dalszym ciągu na moim kompie więc spoko. Jakoś nigdy mi nie zależało, aby dużo osób mnie czytało czy oglądało, ale co na pewno to nie chciałam by ktoś znajomy to zobaczył.... tak jakoś, chyba nie jestem gotowa na sławE :)

Mimo to postanowiłam wrócić i mieć gdzieś co ktoś kiedyś jakoś po coś powiedzieć czegoś by se chciał co ja bym se słuchać nie chciała :D

anyways...!!.... (**)

jak już tu jestem to powiem wam co nowego... sooo

Sheldon (czyt. Nate) wciąż jest moim chłopakiem :* (wiem nic nowego :P )
Byłam z nim przed świętami na 6 dni w górach.
W grudniu byłam też 2 razy w Detroit i naprzywoziłam Polskie żarcie "." no dla mnie to czad!!
Dostałam zajebuśne prezenty na święta, te materialne jak i te słowne..... (o jakie słowne mi chodzi,
dowiecie się w swoim czasie :) )
Ostatnio po pierwszej randce pierwszy raz w  zyciu zerwała ze mną koleżanka z klasy - bez kitu!! (napisała do mnie "I need to talk to you...I think you are so nice...I like you very much....but I need to tell you...I think it is better we be casual friends, at school and if you need me I will be here for you to help you")
W Ohio jest najzimniejszy styczeń od 100lat.
Mam nową dietę i ćwiczenia (mam osobistego trenera, który mi mówi co i jak). Jem zdrowo jak nigdy i zaczynam miec na tym punkcie obsesje.
Wygrałam ostatnio w kasynie.
W sobote bylam na pokazie sztucznych ogni INDOOR!!!
Od 2 tygodni PIJE KAWĘ!!!  Nigdy wcześniej tego nie robiłam, pije tylko Mocha Frappuccino - wina Nate!!
W niedziele Afroamerykanin przybił mi piątke, bo sprzedawał pierogi a ja wiedziałam co to są pierogi O.O /awkward/

Nie lubie stycznia, bo jest strasznie dużo ludzi na siłowni. Daje im jeszcze tydzień i znów będzie jak w grudniu :P
Cały czas chodzę do szkoły. Od kiedy wszystkie przedmioty mam po angielsku, matematyka jest moim ulubionym :)
W styczniu dorobiłam się więcej ciuchów i kosmetyków niż przez cały poprzedni rok :)

I tyle w temacie, trzymcie się i do kiedyś :D











niedziela, 8 września 2013

Być albo nie być AU PAIR, oto jest pytanie...

Witam was w tym pięknym niedzielnym dniu. Mam nadzieję, że mija wam tam samo sympatycznie :D

Dziś filmik, do którego zainspirowały mnie wasze maile i pytania odnośnie au pair. Jest na bank dużo wiecej rzeczy do powiedzenia na ten temat, ale jak już wspomniałam -jakieś pytania, pytać - później odpowiem. 



piątek, 2 sierpnia 2013

wakacje

Już za 3 dni, 3 cholerne dni dzielą mnie od moich wakacji!! Normalnie nie pamiętam kiedy tak czas mi się dłużył.... ugh!
Jadę z Natalią odwiedzić 4 stany: California, Nevada, Arizona i Utah - myślę, że będą to moje najlepsze wakacje od x czasu.

Ale tak poza tym wielkim wypadem, wakacje mijają mi w dość miły sposób :D


basen


balety


tenis


kino z Sheldonem



domówki z Sheldonem



rowerek wodny z Sheldonem



balety



więcej basenu



randki z Sheldonem


kino z Sheldonem




imprezy z Sheldonem


więcej basenu


party z Natalią


kino z Natalią


balety z Natalią


koszykówka


przed baletami


balety z Natalią



wspólne wypady z Sheldonem



koszykówka z Sheldonem


kino z Sheldonem




bilard z Sheldonem


siłownia



po imprezie


przed imprezą


imprezy



po imprezie


piknik



po imprezie


z Eminem'em tez spędzam sporo czasu ;D


gotowanie i pieczenie 



w parku z Sheldonem



impreza z Sheldonem


gram z Sheldonem


ćwiczę makijaże przed baletami :P



bawię się z Sheldonem 


gram w freesbie golf z Sheldonem


gdy jestem z Natala podrywam innych :P


więcej gram z Shelodnem



testujemy wino i wybieramy to najlepsze



wspólne oglądanie filmów (mam to szczęście, że moi hości pozwalają mi, aby Sheldon spędzał u mnie w pokoju wolne wieczory)

I w taki to sposób małymi krokami moje wakacje dobiegją końca... na szczęście przed wielkim powrotem do pracy jeszcze ta najprzyjemniejsza część czyli URLOP :d !!!





piątek, 19 lipca 2013

Dentysta

Dziś zawitałam u dentysty, swoją drogą dobrze, że nie jestem rasistką bo każdy mój lekarz to afroamerykanin :)





piątek, 12 lipca 2013

po 9 miesiącach zdalam prawko!

Tak jak wiecie, mój blog ostatnio przechodzi zastój (Syla ciągle busy). Dlatego postanowiłam, że nie będę się już rozpisywać, bo czasami to zajmuje duuuużo czasu i na samą myśl już mi się nie chce. Raz na wczas nagram jakiś filmik i tyle. Mi zajmie to mniej czasu a i wam zapewne będzie się lepiej oglądało niż czytało :)

Pierwszy filmik o moim dzisiejszym osiągnięciu ZDANYM PRAWKU...

A wczoraj jak pewnie widzieliście na moim facebook'u złapała mnie policja :P pierwszy raz w życiu, ale mandatu nie dostałam :)

Miłego weekendu



poniedziałek, 17 czerwca 2013

Niby zwykły dzień, ale zapamiętam go na bardzo długo.

Jestem już w USA 258 dni. Zleciało nie wiem kiedy, normalnie jak jeden dzień. Jeszcze wczoraj pamiętam jak tłukłam się ponad 10h samolotem do USA. A dziś jestem tu już 8 miesięcy. Szmat czasu... nie chce sie rozwodzić co jest fajne, co mnie urzekło i zmieniło. Przy najmniej nie tym razem. Ten post ma na celu, ostrzeżenie przed tym co może was czekać w USA.

Po pierwsze, chciałabym usprawiedliwić wszystkie au pair'ki, które piszą, piszą bloga aż nagle cisza. Uwierzcie mi, mnie też już to dopadło. Gdy tu przyjechałam wszystko mnie fascynowało i wszystkim chciałam sie podzielić. Teraz to jest dla mnie normalne życie i nic nie robi już na mnie większego wrażenia. Gdy mam wolny czas, zawsze przez myśl mi przejdzie napisanie nowego posta. Pomimo to najnormalniej w świecie mi się nie chce. Wolę gdzieś jechać, spotkać się ze znajomymi... Napisanie takiego posta zajmuję czasami parę minut a czasami i parę godzin, jeśli wrzucamy sporo zdjęć.

Jestem w trakcie pisania posta o Washingtonie (oj dzialo się :P ) ale jeszcze nie jest skończony :/

Wracając do głównego wątku... Jak wspomniałam, wszytsko wydaje mi się juz normalne i oczywiste. Nawet, to że wbiłam ostatnio z Natalia na Amerykańskie party a kolesie na podłodze zaczęli czytać Biblię na głos i szukać odpowiedzi na nurtujące pytania ludzkości - było czymś normalnym.

Ale.... do soboty!

W sobotę ja, Natalia, Sheldon i Sheldona kumpel Ben pojechaliśmy na balety. W Cincinnati jest taka ulica, gdzie jest obok siebie mnóstwo imprez, a przy okazji zajebisty widok na panoramę miasta. Pomimo, że Syla wypiła dużo już w samochodzie, zdjęć oczywiście nie mam.

Weszliśmy do pierwszego klubu. Syla kupiła piwa i postanowiłam wyjść z Natalią na chwilę na zewnątrz. Usiadłam na ławce, postawiłam piwo koło siebie i szukałam w torebce telefonu. Wtedy podszedł do mnie pan policjant, bez słowa zabrał mi piwo i wyrzucił do kosza. Uprzejmie zapytałam, dlaczego to zrobił, on odpowiedział, że nie wolno pić w miejscu publicznym i że powinnam dostać jeszcze 150$ mandatu. No ale ok...

Zmieniliśmy lokal na sąsiedni. (Wszędzie wejście za free :D )
Weszliśmy na samą górę napić się piwa i wtedy do mnie i do Natalii dosiadło się 2óch kolesi. Wyglądali na normalnych, jeden obcokrajowiec, ale już nie pamiętam skąd. Po krótszej rozmowie okazało się, że jeden z nich ma dziewczynę z Polski. Mało tego znał parę słówek po Polsku. Potem dosiadło się jeszcze paru kolegów i wszyscy zaczęli do nas mówić po Polsku, "jak się masz?" "co u Ciebie?" "dziękuję, dobrze"! Byłam po prostu nimi oczarowana :P
Natalia mówiła, że później jeden z nich zaśpiewał "Ona tańczy dla mnie".

Gdy czas imprezowy się skończył a my zjedliśmy amerykańskie hot-dog'i, zaczęliśmy szukać stacji benzynowej. Ben chciał kupić papierosy. Oczywiście GPS 2 razy wskazał nam nie istniejące stacje. Sheldon się wkurzył i powiedział, że będziemy jechać do domu, a po drodze na bank znajdziemy jakąś stację. I tak też się stało i to szybciej, niż nam się wydawało. Stacja jak stacja... Natalia poszła z Benem, a ja zostałam z Sheldonem w samochodzie. Sheldon mi powiedział, że okolica nie wygląda na ciekawą. Pokazał mi druty kolczaste za budynkiem stacji. Dosłownie po tym jak Sheldon mi to pokazał, usłyszeliśmy potworny huk!! Niczym wystrzał gigantycznej petardy, a po sekundzie, ktoś walną samochodem w nasz tył! Byłam przerażona, Sheldon tylko na mnie spojrzał i powiedział, że ktoś w nas uderzył. Wyszliśmy na zewnątrz obejrzeć samochód, na szczęście skończyło się na małym zadrapaniu, pomimo, że uderzenie w samochodzie wydało się konkretne. Jak się później okazało, ta "petarda" to był pistolet. Ktoś po prostu strzelił z tego samochodu i próbował szybko uciec. Z tego co widzieliśmy nikt nie został ranny. Albo zamachowiec chybił, albo dał ostrzegacze strzały w niebo. Na szczęście nikt nie zginął.

Po co to mówię?!
Ohio to spokojny stan, przez wielu nazywany nudnym. Cincinnati to małe, ale urocze miasto.
Skoro w takim mieście dzieją się takie rzeczy, pomyślcie sobie co dzieje się w NYC, MIAMI czy innych dużych miastach. Nie mówię tego, żeby was przestraszyć, zniechęcić do wyjazdu czy coś. Jeśli, ktoś ma zginąć to zginie, choćby na środku pola. Moim punktem jest, abyście byli świadomi co się święci w USA i co może was spotkać na co dzień. Wiem, że to co nas nie dotyczy osobiście, nie robi na nas większego wrażenia. Ale ja już to przeżyłam. Poza tym praktycznie każdy mój znajomy ma pistolet (praktycznie, bo nie każdego o to pytam). Kiedyś miałam okazję być na domówce, gdzie jeden typ przyniósł swój pistolet, by się pochwalić. Teraz pomyślcie, impreza + alkohol + pistolet, moim zdaniem równanie nie może być pozytywne.

To tyle w temacie,

pozdrawiam i do przyszłego


środa, 5 czerwca 2013

No i jest decyzja...

Nie wiem dlaczego, ale zaraz po napisaniu postu i przeczytaniu waszych komentarzy, byłam już pewna jaką decyzje podjąć. Po pierwsze to bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, każdy dokładnie prze analizowałam 3 razy. Nie ukrywam, że dały mi do myślenia. Czasami właśnie potrzeba opinii kogoś postronnego aby wysunąć odpowiednie wnioski. Po pierwszych 3 komentarzach, byłam już pewna "to będzie kolejny rok w Ohio". Któregoś ranka widziałam, że hostka siedzi i czyta książkę. Pomyślałam sobie, że dobra okazja by zapytać, czy zaczęli już szukać jakiejś nowej au pair, bo jeśli nie tooo....
Miałam jeszcze nie iść, miałam jeszcze poczekać, dać sobie jeszcze jeden dzień na zastanowienie...
No ale nad czym się tutaj zastanawiać, jak jestem pewna na 99% a następny dzień może być już za późno dla mnie.

Poszłam i prosto z mostu walnęłam, czy znaleźli już nową au pair. Hostka powiedziała, że nie. Chcą się tym zająć gdy wrócimy z Washingtonu. Powiedziałam, że jesli by chcieli, to bardzo chciałabym zostać u nich na kolejny rok. Hostka się ucieszyła, ja się ucieszyłam, bo ona była na tak!

Ale to nie koniec..

Ucieszyłam się i już miałam iść popędzać dzieciaki do szkoły, gdy hostka zadała mi dziwne pytanie:

"Chcesz kogoś tutaj poznać?"

"yyyyyy" - tak brzmiała dosłownie moja odpowiedź.

"Mam na myśli czy chciałabyś poznać jakiegoś chłopaka, bo mam dla Ciebie dwóch kandydatów. Są mądrzy, po dobrych szkołach, przystojni i bogaci." - dodała moja hostka..

"yyyy... w zasadzie to juz tutaj kogoś poznałam, ale zawsze jestem otwarta na nowe znajomości" C:

Pierwszego kolegę mam poznać w ten weekend w Washingtonie i jak znajdę czas to dam znać co i jak..
To tyle póki co w temacie.

Propos mojej decyzji, wiem, że nie będę jej żałowała, ale będzie mi smutno. Wszyscy moi znajomi sobie stąd wyjadą, a ja zostanę z tymi co też nie chcieli zmian. Czy pojechałabym do Miami czy gdzie indziej byłoby to samo. Byłabym znów sama jak palec...a tutaj chociaż mam Sheldona. Trochę mi smutno, że oni sobie pojadą i już nigdy ich nie zobaczę. Po raz kolejny stracę znajomych, jak tych po szkole średniej, po studiach teraz po roku w USA.... ach życie czasami jest do bani.


poniedziałek, 27 maja 2013

What the fuck is wrong with you?




Jestem już w OHIO z moją tzw. przybraną rodziną 8 miesięcy. Bardzo ich lubię co ostatnio jest bardzo dla mnie kłopotliwe. Chciałabym ich po prostu nie lubić, żeby nie mieć żadnych problemów z podjęciem decyzji. Od kiedy zaczął się zbliżać wielkimi krokami czas podjęcia ostatecznej decyzji, Syla coraz bardziej jest w gigantycznej kropce. Jeszcze kilka tygodni temu, byłam święcie przekonana, że chcę wyjechać do Miami. Tak jak bardzo stresowałam się rozmową z rodziną na temat zostania i tak jak szybko ona została przeprowadzona, tak teraz tego żałuje. Nie wiem czy to było dobre posunięcie. Ciągle zmagam sie z 1000 pytań co dalej. 3 razy byłam specjalnie poinformować hostów, że u nich zostaję. Zawsze coś mi przeszkodziło. Po kilku dniach byłam zadowolona, że im tego nie powiedziałam bo zmieniłam zdanie. Teraz znów kurwa nie wiem co robić. Chciałabym jechać do Miami. Zobaczyć coś nowego, zwiedzić inne stany w pobliżu. Poznać nowe osoby, nową rodzinę, nowe miejsce. Po raz trzeci rozpocząć nowe życie. Tylko tym razem nie jest to takie proste jak decyzja o przyjeździe do USA.
Dlaczego?

Nie chcę zwalić całej winy na Sheldona, ale nie ukrywam, że on też odgrywa ważną rolę w tej kwestii. Zawsze wyznawałam zasadę, że nikt i nic nie jest wstanie mnie zatrzymać. Póki nie mam dzieci i męża, jestem niezależna i nie dbam o innych. Ciągle gdzieś jeździłam, zmieniałam pracę wiele razy ( no w tym przypadku akurat chodziło o dupne zarobki, ale sam fakt). Przyjechałam na drugi koniec świata. Teraz chciałabym jechać na drugi koniec kontynentu. Później może jako au pair do Chin a jako wisienka na torcie będzie Kanada i zostanie tam na stałe. No ale pytanie, co jeśli Kanada nie jest taka urocza jak się wydaje zwykłemu turyście, jak mi?! Co jesli zachcę mi się wrócić do USA, ale wtedy to juz nie będzie takie łatwe.
Może i bym nie miała z tym żadnych problemów i może to co zaraz napisze wyda wam się głupie, ale to wszystko przez głupie chińskie ciasteczko z wróżbą!!



Może to własnie jest prawda. Całe życie czegoś szukam, ale sama nie wiem czego. Jak mogę wiedzieć czy to znalazłam jeśli nie rozglądam się dookoła, nie doceniam tego co mam. Żyje tylko przyszłością. Staram sie nie zarzucać kotwicy w żadnym punkcie, bo zaraz muszę ruszyć dalej. Na wszystko narzekam, ciągle chcę czegoś lepszego i czegoś więcej. A może potem będzie już gorzej? To co daje mi szczęście, nie jest przeze mnie doceniane. 

wooo zbyt dużo pytań i zbyt mało odpowiedzi. 

Chciałabym, aby ktoś mi powiedział prosto w oczy:

"Jedź do Miami, realizuj swoje marzenia, bo to one są najważniejsze. Nie dbaj o innych, bo pamiętaj, że każdy ma Cię w dupie i prędzej czy później zapomni o Tobie. Każdy dba tylko o siebie, Ty tez tak rób. Jak nie pojedziesz teraz nigdy się nie dowiesz kogo byś tam spotkała. A może czeka tam na Ciebie Twój przyszły mąż i jest "normalny" jak większość kolesi. Masz szanse zwiedzić więcej za małe pieniądze. Słońce przez cały rok. Miami było pierwszym miejscem do którego chciałaś jechać po przyjeździe do USA"

or

"Zostań w Ohio, masz tutaj super przyjaciół, genialną host family, nie masz dużo obowiązków. Nie płacisz za paliwo, jeździsz gdzie chcesz. Wracasz kiedy Ci się chcę. Tygodniowo nie pracujesz więcej niż 20h. Poza tym jazda samochodem to nie jest praca. Znasz doskonale Cincinnati i podoba Ci się tu. W gruncie rzeczy nie chcesz stąd wyjechać, bo boisz się zmian. A co jeśli nie znajdziesz rodziny w Miami i wylądujesz w najlepszym wypadku a Alabamie. Co jeśli trafi Ci sie rodzina z czworaczkami 2 letnimi lub gdy po miesiącu będziesz w re-match? Nie znajdziesz rodziny i będziesz zmuszona wrócić do PL, a to jest ostatnia rzecz jaką chcesz w tym momencie."

Niestety nikt nie jest w stanie pomóc mi podjąć właściwą decyzje. Wiem, że to ja muszę podjąć decyzje, ale....

co jeśli po 2 miesiącach, gdy zostanę na drugi rok Sheldon znajdzie sobie amerykańską dziewczynę. My best friend nie chcę zostać w Ohio. Wszyscy, których znam wyjadą stąd lub wrócą do domu. Każdy będzie sie rozwijał w jakiś sposób, a ja tu zostanę i już nie będę się posuwać do przodu. Jak, skoro już tu wszystko znam, jak mam poznawać nowe rzeczy???!!!